czwartek, 26 maja 2016

Konferencja WIĘCEJ NIŻ PROGRAMOWANIE. Perspektywa praktyków

WIĘCEJ NIŻ PROGRAMOWANIE. PERSPEKTYWA PRAKTYKÓW - tytuł konferencji idealnie trafia w punkt, dokładnie określa to, czym jest program Mistrzowie Kodowania...zdecydowanie czymś więcej niż tylko nauką programowania (przynajmniej dla mnie, ale pewnie nie tylko ja tak myślę)...program MK to wzajemne relacje osób, które podobnie patrzą na edukację, to oswajanie lęków, pokonywanie trudności, szukanie rozwiązań, a nie wymówek, to ludzie, którzy starają się pracować z pasją i przekazywać tę pasję dalej, można powiedzieć "zarażać nią" innych.

http://mistrzowiekodowania.pl/konferencja-wiecej-niz-programowanie-w-obiektywie/







Poniedziałkowa konferencja podzielona została na części: wspólne dla wszystkich i część, która polegała na pracy w zespołach. Każdy z nich pochylał się nad inną tematyką, pod kierunkiem moderatora grupy. Ja pracowałam w zespole nauczycieli wczesnoszkolnych, którą moderowała Karolina Żelazowska, co ogromnie mnie ucieszyło (Karolina jest trenerem MK i znam ją z pilotażowej edycji juniorów). W mojej grupie spotkałam cudownych nauczycieli, niektórych z nich mam szczęście znać osobiście: Asię Apanasewicz, która od zawsze jest dla mnie wzorem, Jolę Okuniewską, Sabinę Piłat, Asię Szczecińską, więc praca była wyjątkowo przyjemna.
Nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej, programowanie w klasach 1-3, z jakimi problemami możemy się spotkać, jakie widzimy szanse, jakie rozwiązania możemy rekomendować...nad tym się zastanawialiśmy.

Zaczęliśmy od tych mniej miłych zagadnień, od problemów, żeby móc im zaradzić i przejść do zagadnień o bardziej pozytywnym zabarwieniu.
Jakie potencjalne trudności padały w dyskusji nauczycieli:

  • brak dostępu do sali komputerowej, 
  • brak dostępu do internetu, 
  • duża liczebność klas, 
  • sceptyczne nastawienie rodziców do wykorzystywania nowoczesnych technologii podczas zajęć, 
  • obawa o zbyt niski poziom umiejętności nauczycieli, którzy będą prowadzić zajęcia z podstaw programowania, 
  • różny poziom umiejętności dzieciaków, 
  • mało czasu...i pewnie jeszcze o czymś zapomniałam.
                                                  Zdjęcie zrobione przez Jolę Okuniewską


To tyle jeśli chodzi o problemy, bo problemy to nie problem, jeśli tylko chce się poszukać dobrych rozwiązań.
Perspektywa praktyków - drugi człon tytułu konferencji sugeruje, że uczestnicy wiedzą o czym mówią, bo bazują na własnych doświadczeniach, pracują z dzieciakami, kodują i sobie jeszcze to kodowanie chwalą...więc, jakie widzimy szanse? 

Utrudniony dostęp do sali komputerowej - co możemy z tym zrobić, przede wszystkim zastanówmy się czy naprawdę do zajęć z podstaw programowania niezbędny jest stacjonarny sprzęd komputerowy? Moim zdaniem nie jest. Można rozważyć pracę na sprzęcie mobilnym, dość łatwo dostępnym i korzystnym cenowo. Jeśli placówka takowym nie dysponuje, zawsze zostaje możliwość umówienia się z rodzicami na jakiś "tabletowy dzień" i przynoszenie urządzeń z domu. Padły głosy, że regulaminy wewnętrzne szkół nie zawsze na takie rozwiązania pozwalają. Co możemy zrobić w sytuacji gdy dostępu do sali komputerowej i sprzętu mobilnego brak, czy to oznacza, że nie jesteśmy w stanie realizować z dzieciakami podstaw kodowania. Możemy, możemy...pracujemy tak z dziećmi pięcioletnimi. Przecież podstaw programowania, myślenia algorytmicznego, zauważania pewnych zależności, warunków można uczyć poprzez zabawę, działając, doświadczając i nawet nie włączając ekranu komputera. Świetnie nadaje się do tego Mata Mistrzów Kodowania wraz z dedykowanymi jej różnymi kafelkami (ja ją mam😍😍😍 i kocham miłością wielką), wiele ułatwia, upraszcza, organizuje mi pracę, ale gdybym jej nie miała, to podstaw kodowania również moglibyśmy się wspólnie z dzieciakami uczyć. Często wystarczy wyrysowanie, czy wyklejenie taśmą zwykłej kratownicy, a czasem i to nie jest potrzebne. Do " zaprogramowania kolegi, czy pani" na konkretne działanie właściwie nie potrzebujemy niczego innego, jak tylko chęci i wyobraźni.

Kolejny problem powtarzający się w dyskusji to brak czasu na organizowanie zajęć programowania, ale przecież nauczanie wczesnoszkolne to czas treści zintegrowanych, czas łączenia różnej tematyki,
zagadnień, płynnego przechodzenia z jednych do drugich, podążania za potrzebami dzieci, słuchania
ich opowieści, pozwalania im na zadawanie pytań, drążenia zagadnień, które ich nurtują, a nie ścisłego trzymania się podziałów na edukacje, teraz matematyczna, teraz polonistyczna...a na koniec
programowanie. Nie tędy droga, zróbmy to naturalnie, łącząc, a nie dzieląc, bawiąc się tym, czego uczymy.

Liczne grupy nie są zależne od nauczyciela i na pewno nie ułatwiają pracy. Co możemy z tym zrobić...praca w zespołach, parami ułatwi korzystanie ze sprzętu, dodatkowo niesie za sobą wymierne korzyści, uczy współpracy, wzajemnej pomocy, brania i dawania, rozwija miękkie kompetencje, które są tak ważne w każdej dziedzinie życia.

Obawy rodziców, jak z nimi sobie radzić...ten problem to chyba nawet problemem nie powinien być nazywany...wystarczy wpuścić ich do naszego świata, pokazać czym są podstawy programowania, zaprosić na zajęcia otwarte...często boimy się czegoś, czego nie znamy...pewnie jeśli zobaczą, że nie siedzimy 45minut przed ekranem komputera, czy pacając na tablecie, to obawy się zmniejszą.
A co zrobić z naszymi własnymi obawami, czy podołamy, czy damy radę, programowanie, przecież to tak strasznie brzmi, do tego jakoś tak się z matematyką jakby łączy, a nie każdy nauczyciel wczesnoszkolny za nią przepada (a szkoda, wielka szkoda, sama ją uwielbiam). Podstawy kodowania nie są trudne, jestem przekonana, że są do opanowania przez każdego, a jeśli mamy jakieś watpliwości to warto korzystać ze wsparcia innych nauczycieli, jeśli nie w realu to wsparcia sieciowego, online. Jest wiele grup zrzeszających nauczycieli, którzy chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami, pomysłami, wzajemnie się wspierają. W moich juniorach pomimo, że koleżanki rozproszone były po całej Polsce, zawiązała się pomiędzy nami nić sympatii, a koordynatorzy programu Iwonka i Krzyś zawsze służyli pomocą (albo pracują 24h na dobę, albo ja wyjątkowo nieogarnięta i potrzebowałam pomocy😉, ...albo ich lubię i dlatego tej pomocy często potrzebuję, ta ostatnia opcja chyba jest najbliższa prawdy).

Reasumując nauka programowania w klasach młodszych jest możliwa bez komputera, bez sprzętu mobilnego (chociaż warto żeby był, wykorzystywany mądrze, z umiarem doskonale spełnia swoją rolę, pomaga odpowiedzialnie wprowadzać dzieciaki w cyfrowy świat, utrwala treści "dywanowe").
Nauka kodowania możliwa jest też bez organizowania godzin dodatkowych, wystarczy wpleść elementy kodowania do realizacji innych treści, zyskując tym samym podwójnie, kodujemy i dodatkowo uatrakcyjniamy zajęcia dydaktyczne.
Wspierajmy się wzajemnie, wymieniajmy doświadczeniami, dzielmy dobrymi praktykami, zapraszajmy rodziców do wspólnej pracy i będzie dobrze.

Inne grupy dyskusyjne, sądząc po ciekawych podsumowaniach również " nie nudziły się".
Na koniec warsztaty dla chętnych, miałam ten zaszczyt, współprowadzić jeden z nich, pokazywałam jak roboty pomagają w nauce podstaw kodowania.
I to już koniec...czas zleciał tak szybko, chciałoby się jeszcze, jeszcze i jeszcze...ta konferencja to zdecydowanie WIĘCEJ NIŻ PROGRAMOWANIE, bo Mistrzowie Kodowania to też zdecydowanie więcej niż programowanie, dla mnie o dużo, dużo więcej. I tego się trzymajmy...







Reakcje:

0 komentarze:

Prześlij komentarz