czwartek, 13 kwietnia 2017

Lublin...moje miasto

Lublin...to miasto, w którym się urodziłam, mieszkam i pracuję...moje miasto cały czas się zmienia, jest coraz lepszym miejscem do życia. Dzisiejsze zajęcia, które poprowadziłyśmy wspólnie z Basią (Barbarą Mrozek) dotyczyły właśnie Lublina, a bawiły się z nami dwie grupy dzieci: moje "Myszki" i Basi "Misie".




Tradycja...i nowoczesność
Jaki był kiedyś Lublin, jaki jest teraz? W moim odczuciu to miasto ciągle żyjące tradycją...ale też patrzące w przyszłość, w budowie, zmienia się, pięknieje...my zrobiliśmy makietę symbolicznie przedstawiającą Lublin widziany naszymi oczami...jedna makieta, a jakby dwie...jest zabytkowa, lubelska  starówka, na którą wchodzimy przez Bramę  Krakowską, są renesansowe kamieniczki, dawny ratusz, czyli Trybunał...w tle piękny lubelski zamek...po drugiej stronie Lublin w budowie...nowoczesne osiedla, drogi, Lubelski Park Naukowo Technologiczny łączący technologię, naukę, startupy, uczelnie...i roboty, które pomagają uczyć dzieci programowania🙂
Ozoboty na wycieczce
Kto budował i zwiedzał dziś Lublin? Ozoboty - małe roboty...jeden troszkę większy - to Evo, mniejsze to Bity. Uzbrojone w odpowiednie sprzęty jeździły po budowie, a my z dziećmi rozmawiałyśmy o bezpieczeństwie na drogach...po pewnym czasie ruszyły jeden za drugim zwiedzać lubelską starówkę. Trasa zawierała kody - rozpisane za pomocą sekwencji kolorów. Jakich kodów użyliśmy wytyczając trasę? Były zmiany prędkości, tornada, komenda zawróć, było nawet szukanie drogi, która urwała się na końcu linii, czyli taki jakby "lot nad przepaścią"...co powiedziałyby Ozoboty po wycieczce, gdyby mogły mówić?..."Lublin - warto tu być, warto tu tworzyć❤️"...tak przynajmniej mi się wydaje😉




Reakcje:

0 komentarze:

Prześlij komentarz