wtorek, 22 sierpnia 2017

Drukarka 3d...dużo łatwiejsza niż się wydaje

Druk 3d jeszcze nie tak dawno wydawał mi się technologią iście kosmiczną...a już na pewno ja i obsługa drukarki tego typu...to nie miało prawa się udać...zdjęcia kusiły, filmiki też...jedna podobno miała być łatwa w obsłudze...pierwszy dzień z drukarką...i chyba przepadłam😉

Da Vinci Mini...dla początkujących idealna
Da Vinci Mini 3D Printer - to właśnie ta drukarka miała być tą odpowiednią dla laików, z założenia dedykowana jest już dzieciom, ale o tym później. Drukarka nie jest dużych rozmiarów, dość lekka, na pierwszy rzut oka skojarzyła mi się z ekspresem Kitchen Aid😉...wygląda dobrze, nawet bardzo dobrze...ale nie wygląd jest tu najważniejszy, więc przejdźmy do uruchomienia jej. Od momentu otworzenia pudełka do połączenia z komputerem nie mija więcej niż10 minut. Pomocny okazał się fil instruktażowy dostępny na stronie:
Tutorial DaVinci Mini
Po obejrzeniu złożyłam ją bez najmniejszego problemu. Następnie pobrałam darmowy program potrzebny do obsługi drukarki, dostępny tutaj:
XYZware
Jeszcze tylko potrzebowałam ,,czegoś do wydrukowania". Można korzystać z gotowych projektów, ale można też projektować samemu. Tą opcję wybrałam (to samemu, to jednak mocno naciągane😉) Na pierwsze próby poszła ta strona:
Tinkercad
Program przyjazny, bardzo intuicyjny, jest samouczek, ale szczerze mówiąc to go pominęłam. Można korzystać z gotowych elementów i łączyć je według własnych potrzeb, zmieniać proporcje, modyfikować kształt. Pierwsza rzecz jaką wydrukowałam to był napis: ozobot. Jakość wydruku...moim zdaniem bardzo dobra. Nie mam porównania do innych drukarek, ale wizualnie nie miałam do czego się przyczepić. Z wielkością trochę poszalałam😉, cóż nad proporcjami jeszcze muszę popracować. W zakładce kształty mamy opcję text, gdzie możemy, wybraną z kilku dostępnych czcionką, wpisać dowolny tekst. Projekt gotowy? Wystarczy go eksportować i zapisać jako plik stl. Następnie wchodzimy w program do druku XYZware, importowujemy plik i klikamy print...a potem patrzymy...patrzymy...i nadziwić się nie możemy, że daliśmy radę😉...prawda, że proste?





Zaprogramowany Ozobot rysuje trasy...
Taki sobie założyłam plan na pierwszy dzień z drukarką. Chciałam wydrukować obręcz dla robota z pojemnikiem na markera. Będzie można go wykorzystać do różnych zadań
, między innymi sprawdzenia czy uda się zaprogramować trasę robota przypominającą kształtem wskazaną figurę geometryczną. Pierwsze próby były spektakularną klęską...a w obręcz na ozobota można było zmieścić conajmniej dwa😉...tak, tak nie mierzę, bo po co, przecież mam miarkę w oczach😉. Potem było już lepiej...finalnie nawet coś udało się narysować. Na pierwszy dzień przygody z drukarką to myślę, że całkiem ok.


Drukarka i uczeń...
Drukarka 3D i uczniowie klas 1-3...do dzisiaj wydawało mi się to delikatnie mówiąc lekką fanaberią. Ale dziś spojrzałam na to inaczej. Sporo umiejętności można kształcić podczas projektowania przedmiotu do wydruku. Mocno mnie zaskoczyło jak bardzo odbiegał wydrukowany przedmiot od mojej wizji jego wyglądu, na podstawie tego co zaprojektowałam. A sama obsługa urządzenia na pewno nie będzie problemem dla uczniów...nie jest to produkt, bez którego szkoła nie może się obejść, ale myślę, że jeśli tylko jest możliwość zakupu to warto...mnie wciągnęła...mało jeszcze potrafię...ale praktyka czyni mistrza😉

Reakcje:

1 komentarz:

  1. Podziwiam zaangazowanie i pracowitość. Chęć ciągłego rozwijania sie jako nauczyciel. Chylę czoła! Czekam na Twą książkę!

    OdpowiedzUsuń